Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
 KOŁO ŁOWIECKIE NR 1 DARZ BÓR W SZTUMIE
KOŁO ŁOWIECKIE NR 1 DARZ BÓR W SZTUMIE
KOŁO ŁOWIECKIE NR 1 DARZ BÓR W SZTUMIE
KOŁO ŁOWIECKIE NR 1 DARZ BÓR W SZTUMIE
KOŁO ŁOWIECKIE NR 1 DARZ BÓR W SZTUMIE
KOŁO ŁOWIECKIE NR 1 DARZ BÓR W SZTUMIE
 KOŁO ŁOWIECKIE NR 1 DARZ BÓR W SZTUMIE
KOŁO ŁOWIECKIE NR 1 DARZ BÓR W SZTUMIE
KOŁO ŁOWIECKIE NR 1 DARZ BÓR W SZTUMIE
KOŁO ŁOWIECKIE NR 1 DARZ BÓR W SZTUMIE
0977199
Dzisiaj
Wczoraj
Ten tydzień
Porzedni tydzień
Ten miesiąc
Poprzedni miesiąc
Wszystkie
1030
2088
4121
966918
15343
24991
977199

Your IP: 54.159.44.54
Server Time: 2018-11-14 17:57:08

Gościmy

Odwiedza nas 16 gości oraz 0 użytkowników.

Historia koła

Nie ma już nikogo z członków założycieli, którzy w 1959 r. utworzyli Koło Łowieckie "Darz Bór w Sztumie". Wiemy, że było ich dwudziestu dwóch. Pamiętamy tych Kolegów: Franciszek Baumgart, Antoni Chmiel, Kazimierz Chyliński, Jan Czajka, Aleksander Dąmbrowski, Florian Domański, Ignacy Domański, Aleksander Doryk, Tadeusz Dunajski, Włodzimierz Głuszko, Jerzy Iwanow, Piotr Jackiewicz, Władysław Leman, ks. Klemens Majewski, Edmund Mania, Zygmunt Mękarski, Witaliusz Parafianowicz, Jerzy Pronin, Józef Skrzypek, Andrzej Zakrzeński. Już w lipcu tego roku do Koła przyjęto następnych członków. Byli to Koledzy: Kazimierz Zawadzki i Zbigniew Kłopotowski.

Stanowiliśmy grupę pasjonatów w większości "uniwersalnych" tzn. polujących na wszelką zwierzynę. Byli jednak koledzy szczególnie rozmiłowani w polowaniach na dziki: Włodzimierz Głuszko, Florian i Ignacy Domańscy, Witaliusz Parafianowicz. Kilku kolegów chętnie polowało na kaczki i piżmaki: J. Czajka, Z. Kłopotowski, J. Pronin, W. Leman, E. Mania, Z. Mękarski,A. Zakrzeński. Odrębną grupę stanowili koledzy "wyspecjalizowani" w polowaniach indywidualnych na ptactwo, np. F. Baumgart i T. Ounajski~ Ten ostatni pobił pod tym względem rekord. Wzgardził nawet grubym odyńcem w okolicy Postolina, gdy mu powiedziałem, że sto metrów dalej lecą kaczki. W połowie lat 60-tych obaj (Dunajski i Baumgart) strzelali w sezonie po około trzysta kaczek!

"Ludzi tamtych już nie ma ni czasu tamtego" (Józef Czechowicz).
A było ich wówczas dwudziestu dwóch - 1959 rok"

Franciszek Baumgart, Antoni Chmiel, Kazimierz Chyliński, Jan Czajka, Aleksander Dąmbrowski, Florian Domański, Ignacy Domański, Aleksander Doryk, Tadeusz Dunajski, Włodzimierz Głuszko, Jerzy Iwanow, Piotr Jackiewicz, Władysław Leman, ks. Klemens Majewski, Edmund Mania, Zygmunt Mękarski, Witaliusz Parafianowicz, Jerzy Pronin, Józef Skrzypek, Andrzej Zakrzeński, W lipcu tego roku do Koła przyjęto Kazimierza Zawadzkiego i Zbigniewa Kłopotowskiego.

O kilku zamiłowanych w tych latach "dzikarzach" wspomniałem. Rekord pod tym względem w ostatnich blisko pięćdziesięciu latach pobił kol. Z. Ratajczak. Kolegaa. Rozkwitaiski i ja towarzyszyliśmy mu na polowaniach w latach siedemdziesiątych. Mieszkał w Sopocie i często przyjeżdżał tylko ze sztucerem "zapominając" wziąć dubeltówkę. Potrafił jesienią siedzieć na ambonie od godz. szesnastej całą noc do białego dnia.

Koledzy z naszego Koła byli częstymi gośćmi w warsztacie wulkanizacyjnym Florka Domańskiego, gdzie czuliśmy się jak u siebie w domu

W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych mieliśmy dobre stany zajęcy, kuropatw oraz piżmaków. Na te ostatnie szczególnie urocze były polowania wiosenne. Trwały do lat osiemdziesiątych. Od tych lat datuje się gwałtowny spadek tego gryzonia z powodu osuszania zbiorników wodnych i rozprzestrzeniania się norki amerykańskiej. W latach siedemdziesiątych i na początku lat osiemdziesiątych na piżmaki polowali: W. Jurkiewicz, R. Markowicz, M. Sołtys, J. Świercz, J. i K. Stawscy, J. i A. Proninowie, J. Korinth, R. Kłopotowski i Z. Kłopotowski.

W latach, o których mowa członkiem naszego Koła był najstarszy myśliwy wybrzeża Aleksander Dąmbrowski. Na osiemdziesiąte (1986) i dziewięćdziesiąte urodziny dostawał od nas kwiaty i upominki. Ode mnie dostawał naboje numer 8 i 9 gdyż pasjonował się polowaniem na paszkoty i kwiczoły.

Do Krainy Wiecznych Łowów jako ostatni z tych lat odeszli: Tadeusz Dunajski (2005) i Jerzy Pron in (2006). W szeregach naszych bardzo długo polował leśnik Andrzej Zakrzeński. Około roku 1970 Minister Leśnictwa i Przemysłu Drzewnego wydał rozporządzenie na podstawie, którego leśnicy, aby polować musieli być członkami PZŁ i należeć do kół łowieckich. Dzięki temu członkami naszego Koła zostali: A. Borkowski, E. Gilewski, W. Reducha, M. Sołtys, J. Stawski, R. Stankiewicz, L. Szeniawski, K. Wierzchowski, E. Zając. Koledzy ci bardzo rzadko bywali na polowaniach zbiorowych. Wyjątek stanowił Marian Sołtys, który obecnie jest członkiem honorowym.

Radosnym wydarzeniem było zdobycie w 1978 roku na Światowej wystawie Łowieckiej w Bukareszcie medali: złotego (145,60 punktów) i srebrnego (126,40 punktów) parostków rogaczy. Pierwsze otrzymały jeszcze dwa złote medale w Nitrze (1980)i w Płowdiw(1981), srebro w 1980w Nitrze. W 1983 roku miała miejsce wystawa Krainowa w Gdańsku, na której były wystawione oba medalowe parostki. Parostki złotomedalowe zostały mi skradzione. Koledzy Piotr Ławrynowicz Łowczy Wojewódzki z Gdańska i Roman Lewiński Łowczy Wojewódzki z Elbląga nawzajem obarczali się winą za zaginione parostki. Do tej pory nie otrzymałem za nie żadnego odszkodowania. Gdy o tym pomyślę to mimo upływu lat łzy pojawiają mi się w oczach. Na koniec wspomnę, że od połowy lat 70-tych byłem członkiem klubu terenowych korespondentów Łowca Polskiego. W ciągu tych lat ukazało się na łamach tego pisma kilkanaście moich korespondencji. Za najcenniejsze z nich uważam artykuł w numerze 9 z 2002 roku oraz artykuł z okazji 80-lecia PZŁ, maj 2003. Przez całe moje życie zawodowe ucząc biologii wychowywałem młodzież w duchu poszańawania "Matki Natury".
W latach 1975-2003 byłem członkiem kilku komisji przy Zarządzie Wojewódzkim PZL W latach 1980-2003 byłem lektorem na kursach dla nowo wstępujących i kolekcjonerów.
Za zasługi w pracy LOP przed 30-stu laty dostałem złotą odznakęˇ Zbigniew Kłopotawski.

Patron myśliwych św. Hubert

Myśliwi to ludzie zabobonni, czyli wierzący w działanie sił nadprzyrodzonych, dlatego tak wielkie znaczenie przypisują św. Hubertowi. Myśliwi Koła Łowieckiego "Darz Bór" otaczają wielką czcią i szacunkiem swego patrona.

Jerzy Kossak - św. Hubert

Święty Hubert urodził się w 655r. prawdopodobnie w Brabancji, pochodził z rodziny jakiegoś możnowładcy, z panów akwitańskich lub królęwskiego rodu Merowingów. Kiedy ukończył 18 lat oddano go na dwór Frankonii, gdzie poślubił córkę Pepina z Heristal. Z tego szczęśliwego związku urodził się syn Floribed późniejszy biskup, męczennik z Legie. Spokojne życie Huberta skończyło się, gdy żona musiała odjechać, aby zaopiekować się umierającą matką. Samotność Huberta rozweseliło hulaszcze towarzystwo rycerzy Austrazji. Szczególnie upodobali sobie polowania, bez umiaru i poszanowania jakichkolwiek norm. Jak głosi legenda w 695r. w Wielki Piątek lub w Boże Narodzenie nie zwracając uwagi na uroczyste święto Hubert zapamiętale polował, oddalił się od towarzyszy, wpadł w gęstwinę, gdzie doznał widzenia. Ukazał mu się olbrzymi jeleń z krzyżem jaśniejącym pomiędzy tykami poroża. Niektóre źródła podają, że jeleń był biały.

Jeleń ludzkim głosem zgromił myśliwego, za brak poszanowania dnia świątecznego i wyniszczanie zwierzyny bez rzeczywistej potrzeby. Dla Huberta było to tak wielkie przeżycie, że zmienił od tej chwili swoje życie, wstąpił do zakonu i był tak gorliwym rzecznikiem chrześcijaństwa, że doczekał się biskupiej godności. Inne źródła podają, że po spotkaniu jelenia, Hubert udał się do Rzymu, gdzie papież Sergiusz I nadał mu godność biskupa z Legie. Ziemie objęte duszpasterstwem przez Huberta były zamieszkane przez liczne plemiona pogańskie. Umiłowanie przyrody, znajomość lasu i jego mieszkańców pomogła biskupowi w dotarciu do dusz zamieszkałych tam ludów i w zniesieniu kultu pogańskich bożków. Łowy na zwierza zamienił na łowy dusz. Zmarł św. Hubert 30 maja 704r. i został pochowany w kościele w Legie, a w 743 r. jego szczątki zostały przeniesione w bardziej godne miejsce, przed główny ołtarz. Miało to miejsce 3-go listopada i ten dzień przyjmuje się za jego imieniny i święto myśliwych zwane Hubertusem lub Hubertowinami. W 825r. część relikwii św. Huberta podarowano mnichom z ardeńskiego opactwa Andage, gdzie powstał główny ośrodek kultu św. Huberta, a miejscowość przybrała nazwę Saint Hubert. Intensywny kult w tamtych czasach łatwo rodził legendy lub przyjmował za swoje te już istniejące. Tak też stało się z legendą św. Huberta. Trudno dziś ocenić na ile św. Hubert, a na ile umiejętności zakonników przyczyniły się do zmniejszania plagi wścieklizny. Podania mówią, że przy grobie św. Huberta następowały uzdrowienia chorych na epilepsję, a przede wszystkim na wściekliznęˇ Szczególną moc w leczeniu wścieklizny miała stuła biskupia. Wszczepienie w skórę chorego nitki z niej pochodzącej ratowało życie zarażonemu wścieklizną. Ponadto opactwo słynęło z hodowli psów myśliwskich i to najlepszych ras, co przyciągało do klasztoru rzesze myśliwych. Wszystkie elementy kultu św. Huberta; jeleń z krzyżem, praca duszpasterska wśród leśnych ostępów, znajomość sztuki myśliwskiej, a co za tym idzie i zwierząt, hodowla doskonałych psów myśliwskich, umiejętność leczenia odzwierzęcej choroby przyczyniły się do obrania przez ludzi oddanych pasji łowiectwa tego świętego na swojego patrona.


W Kole "Darz Bór" świętowanie ku czci patrona zmieniało się w zależności od okoliczności. Od jedenastu lat w pierwszą sobotę po 3 listopada świętujemy hubertowiny. Rano uroczyste polowanie zazwyczaj w Lesie Pierzchowice. Szczególny przebieg ma zbiórka. Rozpoczynamy sygnałami zbiórka myśliwych i powitanie, następnie składają ślubowanie nowo przyjęci myśliwi, którzy są po egzaminach. Po krótkich wystąpieniach okolicznościowych członków zarządu Koła i sygnale Darz Bór ruszamy na łowy. Polowanie ma zazwyczaj cztery pędzenia, kończy się tradycyjnym pokotem, ogniskiem i poczęstunkiem oraz tradycyjnym kuśtyczkiem. Wieczorem członkowie koła wraz z rodzinami uczestniczą w mszy hubertowskiej w kościele św. Anny w Sztumie. Po mszy uroczysta kolacja, odbywa się do późnych godzin nocnych, często ze śpiewem i tańcami. Tę część dnia Hubertowskiego nazywamy ostatnim pędzeniem.


W siedzibie koła - naszej "dziupli" mamy replikę ołtarza św. Huberta z kościoła św. Trójcy w Elblągu. W tym kościele każdego roku 3 listopada spotykają się myśliwi Okręgu Elbląskiego na mszach Hubertowskich.
Sw. Hubert jako epatron musi często wysłuchiwać naszych pretensji i żali, o ile mamy niepowodzenie na polowaniu, ale też jemu dziękujemy za nasze sukcesy, bo święcie wierzymy, że za jego wstawiennictwem i przyczyną bór nam zdarzył.

Obwody Łowieckie

Należy też wspomnieć o obwodach łowieckich, które były dzierżawione przez Koło "Darz Bór".
Od powstania w 1947 roku Koło dzierżawiło obwody wg. starej numeracji: nr 36 (Jeziorno, Chojty), nr 37 (Mikołajki, Cieszymowo, Dzierzgoń) i nr 35 (Czernin, Ramzy, Postolin, Nowa Wieś). W lutym 1957 roku Koło podpisało umowę na dzierżawę obwodu nr 36 (Waplewo). Jednak z chwilą podziału Koła, podzielono również i teren. Obwody 34 i 36 przypadły nowemu Kołu "Cyranka", a w naszym pozostały 35 i 37. Trzeba jednak wspomnieć, że granica dawnego obwodu 35, a obecnie 80, przebiegała nieco inaczej. I tak: drogą Sztum Czernin, a następnie do wsi Ramzy, Sadłuki, Dąbrówka Pruska i w kierunku wsi Michorowo, Polaszki, Pułkowice, Klecewko, Mątki, Nowa Wieś, Sztumska Wieś, torem kolejowym do Sztumu. Korektę granicy przeprowadzono w roku 1959 na wniosek Zarządów obydwu Kół.
Około roku 1964 wydzierżawiono obecny obwód 84 (Pierzchowice - Trzciano). Wcześniej ten obwód był dzierżawiony przez koło Marynarki Wojennej. We wspomnieniach kolega Franciszek Baumgart tak pisze pod datą 22 XI 1964 roku: opolowano nowo otrzymany teren po marynarce wojennej (Straszewo - Trzciano). Sam teren cudowny - idealny do hodowli zajęcy. Cóż z tego, skoro teren nadmiernie eksploatowany przez poprzednich dzierżawców. Odstrzelono tylko 47 zajęcy, a zgodnie z warunkami terenowymi paść winno co najmniej 100 szt. Terenem tym musimy zaopiekować się specjalnie starannie, jest tego godny.
W 1968 roku wydzierżawiono obwód nad Wisłą. Strażnikiem honorowym na tym terenie został kolega Antoni Chmiel, który mieszkał na tym terenie i wcześniej był już jego opiekunem. Od 1968 roku, Koło prowadzi gospodarkę łowiecką w czterech obwodach.

Koło Nr 1 "Darz Bór" kontynuowało dalszą działalność dzierżawiąc cztery obwody nr 80-244, 82-246, 83-240, 84-243, czyli południową część powiatu sztumskiego. Od 1964 r. koło dzierżawi obwód Pierzchowice, Trzcino, a od 1968 obwód Janowo, Rudniki. W sumie powierzchnia 4 obwodów wynosi 17 089 ha, w tym lasy zajmują 7%, tj. 1 160 ha.Do podstawowych gatunków zwierzyny  występujących na terenie obwodów Koła Łowieckiego "Darz Bor" należy zaliczyć dziki, sarny, jelenie, lisy, borsuki.

Medal św. Huberta posiada Jerzy Józefiak (2008 r.). Spośród członków koła dwóch kolegów posiada najwyższe odznaczenie ZŁOM - kol. Zbigniew Kłopotowski i kol. Roman Markowicz, czterech Złoty Medal Zasługi Łowieckiej, czterech - Srebrny Medal Zasługi Łowieckiej, a ośmiu Brązowy Medal Zasługi Łowieckiej. W 2012 r. koło odznaczono Złotym Medalem "Zasłużony Dla KŁ. Knieja w Starym Dzierzgoniu".

Łowczy KŁ. "Knieja" kol. Marian Maślanka dekoruje sztandar Złotym Medalem "Zasłużony Dla KŁ. "Knieja" w Starym Dzierzgoniu

Koło przez 65 lat działalności wychowało ponad 200 myśliwych. Członkowie koła pełnią bądź pełnili ważne funkcje we władzach okręgowych i centralnych: Jerzy Józefiak był przez dwie kadencje członkiem NRŁ, a w 1995 r. został wybrany na wiceprzewodniczącego Naczelnej Rady Łowieckiej. Roman Markowicz jest członkiem EORŁ. Zbigniew Zwolenkiewicz jest aktualnie członkiem Komisji Ochrony Środowiska EORŁ. Stanisław Garba i Stanisław Stopczyński posiadają uprawnienia sędziowskie w zakresie strzelectwa myśliwskiego. Dwóch członków: śp. Zbigniew Kłopotowski i Zbigniew Zwolenkiewicz są lektorami Polskiego Związku Łowieckiego.